Nie ma człowieka idealnego, ale jest coś głębszego

W świecie, gdzie tak często tęsknimy za „tym jedynym” człowiekiem, który nigdy nas nie zawiedzie, nie zrani, nie sprawi bólu warto się zatrzymać i z czułością spojrzeć na prawdę, która niesie wolność: nie ma człowieka idealnego.

Nie ma takiej duszy, która byłaby w stanie przejść przez wspólną drogę życia z Tobą, nie dotykając przy tym żadnej Twojej rany, żadnego cienia, żadnego nieuświadomionego bólu.

I to nie znaczy, że ludzie są źli.
To znaczy, że jesteśmy żywi. Że się uczymy. Że mamy głębię.

Nawet jeśli ktoś bardzo Cię kocha, nawet jeśli daje z siebie wszystko może się zdarzyć, że w jakiejś sytuacji, zupełnie nieświadomie, poruszy w Tobie coś, co boli. Czasami nawet nie przez swoje słowa, ale przez okoliczności, przez sposób bycia, przez to, że jesteś wrażliwa i uważna, że pamiętasz rzeczy, które on dawno zapomniał. Czasami rani nas nie osoba, ale nasza interpretacja, nasza potrzeba, która została niezaspokojona, lub lęk, który wyszedł na powierzchnię.

I w takich chwilach nasz umysł często chce uciec.
Ucieczka wydaje się bezpieczna.
Ale to tylko iluzja.

Bo ucieczka nie chroni nas przed zranieniem, tylko oddala nas od uzdrowienia.
Bo to, co boli, właśnie pokazało się po to, by mogło się uleczyć.

To, co w nas się obudziło, nie przyszło, by zniszczyć relację, ale by ją pogłębić.
By pokazać, co jeszcze potrzebuje uwagi.
By otworzyć drzwi do naszej własnej prawdy.

Czasem najpiękniejszy akt odwagi to pozostać.
Nie zamknąć się. Nie ocenić drugiego. Nie odwrócić się.
Ale zostać i zapytać siebie:
🌿 Co we mnie zostało poruszone?
🌿 Czego naprawdę teraz potrzebuję?
🌿 Czy mogę to wyrazić z serca, a nie z bólu?

Bo prawdziwa bliskość nie polega na tym, że nigdy się nie zranimy.
Tylko na tym, że kiedy zranienie się pojawi, potrafimy przy nim pozostać.
Z sobą. Z drugim człowiekiem. Z sercem otwartym na dialog, a nie na ucieczkę.

I może właśnie w tym tkwi największa dojrzałość:
w tym, że nie oczekujemy już doskonałości, ale uczymy się kochać prawdziwie
z całym wachlarzem emocji, z czułością wobec ludzkich niedoskonałości, z odwagą bycia w procesie.

Bo nie chodzi o to, żeby nie bolało.
Chodzi o to, żebyśmy nie przestawali kochać siebie, drugiego człowieka i życia.

Nie szukaj człowieka, który nigdy Cię nie zrani.
Szukaj kogoś, kto będzie umiał przy Tobie zostać, gdy coś w Tobie zaboli.
A przede wszystkim… naucz się być tą osobą dla samej siebie.

Z miłością

Magdalena Stoklosa

Przewijanie do góry